Czwartek
23-02-2012

Już od dzieciństwa stykamy się z opisami podróży. W swej wyobraźni przemierzaliśmy odległe kraje, wspaniałe miejsca, szukaliśmy przygód. Może właśnie nadszedł czas, aby samemu spróbować zorganizować wyprawę. Zobaczyć, jak to jest naprawdę, po prostu zrealizować swoje marzenia. Aby udać się na jakąś wyprawę należy wybierać się środek transportu. Jest ich wiele, począwszy od pieszej wędrówki, poprzez samochód, statek czy samolot. Ja jednak uważam, że rower jest najlepszym środkiem komunikacji, który pozwala najlepiej poznać przyrodę, zabytki, i doznać niezapomnianych wrażeń. Poza tym jest to jedyny, poza pieszymi wyprawami, ekologiczny środek transportu. A na dodatek można przy jego pomocy pokonywać nawet dość znaczne odległości.
Ale przed wyruszeniem na trasę musimy się do niej odpowiednio przygotować. Oczywiście nie zawsze wiadomo od czego zacząć i jak te przygotowania mają przebiegać. W tym miejscu spróbuję podzielić się kilkoma uwagami i spostrzeżeniami związanymi z przygotowaniem i realizacją wycieczek rowerowych. Zebrałem tu uwagi, z jakimi zapoznałem się czytając wypowiedzi innych osób, jak również chcę przekazać moje własne doświadczenia. Temat podzieliłem na kilka części, aby łatwiej było się poruszać.
Jak zaplanować trasę.
Kiedy już opadną pierwsze emocje po podjęciu decyzji o zorganizowaniu wycieczki, trzeba przystąpić do jej zaplanowania. Na początek musimy sobie zadać pytanie: jaki ma mieć cel nasza wyprawa, co chcemy osiągnąć, zobaczyć, przeżyć. Są to pytania bardzo istotne, ponieważ pomogą nam w dobrym zorganizowaniu wyjazdu. Spotkałem się z osobami, które za cel swego wyjazdu miały tylko przejechanie odpowiednio długich odcinków drogi. Wtedy etapy były stosunkowo długie, średnie prędkości przejazdu większe. Ale w takich warunkach jest zachowane tylko minimum komfortu, ponieważ prawie cały czas poświęcony jest na jazdę, na pokonanie kolejnych kilometrów. Takie osoby w kręgu rowerzystów nazywane są „połykaczami kilometrów”. Można również spokojnie przemierzać odległości dość spore, ale przy tym korzystać z możliwości zwiedzenia, czy zobaczenia obiektów turystycznych. Nad tym wariantem organizacji wyprawy trzeba się jednak dobrze zastanowić. Otóż w grę wchodzi zabezpieczenie naszego roweru wraz z bagażem. W większości takich obiektów nie przewidziano, że są tacy zwiedzający, którzy poruszają się rowerami. Więc nie stworzono żadnej możliwości bezpiecznego przechowywania roweru. Problem ten jest mniej uciążliwy gdy wybieramy się grupą, w samotnej wędrówce jest to wielki problem. Spotkałem się również z taką formą wyjazdów, że pokonuje się niewielkie odległości, a więcej czasu zostawia się na odpoczynek, rekreację, kontakty międzyludzkie. Tak więc coś trzeba wybrać. A odpowiednia organizacja spowoduję, że będziemy zadowoleni i impreza przyniesie wiele satysfakcji. Oczywiście zastanawiając się nad celem wyprawy musimy wziąć pod uwagę nasze możliwości. Mam tu na myśli sprawy przygotowania fizycznego, finansowego, logistycznego itp. Nie możemy, jak to mówi przysłowie „porywać się z motyką na księżyc”. Należy pamiętać, że wycieczka bez względu na to, czy jest jednodniowa czy dłuższa, ma nam sprawić radość, możliwość odpoczynku i poznania ciekawych miejsc.
Obok wyznaczenia celu wyprawy, przy jej organizacji bardzo ważną sprawą jest ilość uczestników. Można organizować wyjazdy samemu lub w grupie. Są różne zdania, jak jest lepiej. Każda forma ma swoje lepsze i gorsze strony. Wyprawy w pojedynkę na pewno przebiegają sprawniej i bez konfliktów. Można niezależnie od nikogo w każdej chwili dostosować sposób i tempo jazdy, ma się ochotę odpocząć, czy pojechać szybciej - nie ma sprawy, o wszystkim decydujesz sam, a twoja decyzja nie wpływa na innych. Sam sobie jesteś panem. To są plusy samotnej jazdy. Ale są też i wady. Największym problemem jazdy w pojedynkę jest bezpieczeństwo własne. Istnieje bowiem zagrożenie ze strony innych ludzi. Mamy problemy z robieniem zakupów, zwiedzaniem itp. O noclegach pod namiotem już nie wspominam. Jazda w grupie ma swoje zalety. Jesteśmy w dobrym, miłym towarzystwie, mamy pewność, że ktoś nam jak będzie potrzeba pomoże. Po prostu w grupie jest raźniej. Największy problem jazdy w grupie wynika z różnorodności ludzkich charakterów. Oczywiście, im większa grupa, tym większa możliwość powstania konfliktu, czy nieporozumień. Dlatego w czasie planowania wyjazdu trzeba bardzo stanowczo i jednoznacznie wyjaśnić sobie wszelkie kwestie, aby nie było później żadnych niespodzianek. Bo nie ma chyba nic gorszego, jak nieporozumienia w trakcie rajdu. Jeszcze jedna ważna sprawa. Mianowicie ustalenie liczebności grupy biorącej udział w wyprawie. Nie ma tu żadnych reguł czy wytycznych, wszystko zależy od samych uczestników. Wiadomo jednak, że im większa grupa tym większe problemy, inne zagadnienia muszą być brane pod uwagę. W ogóle inna skala problemów. Brałem udział w rajdach w których uczestniczyło i 20 osób, ale uważam, że liczba 4 – 5 osób jest optymalna.
Zebraliśmy już sporo informacji o naszych zamiarach, czas więc zaplanować w sposób szczegółowy trasę. Musi ona odpowiadać naszym możliwościom, a na pewno możliwościom najsłabszego uczestnika. Po drugie trasa ma spełnić nasze oczekiwania jakie mieliśmy w samym zamyśle zorganizowania wycieczki. Wycieczki jednodniowe nie wymagają od nas dużego przygotowania. Wystarczy zdecydować, jaki kierunek jazdy nas interesuje ile mamy czasu, i jedziemy. Tylko jest pytanie jedno. Jakimi drogami mamy jechać. A to zależy od tego, jaki posiadamy rower. Ja posiadam rower tekkingowy i dlatego wybieram szosy boczne, ale o nawierzchni asfaltowej. A dlaczego boczne ? Dlatego, że jest na nich bezpieczniej, spokojniej, ciszej i przyjemniej. Na głównych szlakach komunikacyjnych panuje duży ruch samochodowy, co stwarza zagrożenie i dyskomfort. Spotkałem się z opiniami, że na bocznych drogach jest niebezpiecznie, bo nikt tu nie uważa, bo rolnicy i ich maszyny. Jednak pozostanę przy swoim zdaniu i polecam boczne drogi. Długość trasy tak powinna być dobrana, abyśmy mieli czas na jazdę, odpoczynek i ewentualne zobaczenie, sfotografowanie ciekawych miejsc. Nie można również zapominać o ukształtowaniu terenu, sile i kierunku wiatru. Dla orientacji powiem, że można założyć, że średnia prędkość jaką w trakcie wycieczki osiągniemy, to około 15 – 18 km/h.
Całkowicie inna jest specyfika wypraw wielodniowych. W takim przypadku trasę całego rajdu trzeba umiejętnie podzielić na odpowiednie odcinki. W planach poszczególnych dni musimy wziąć pod uwagę czynności związane z rozstawianiem obozowiska i jego likwidacją (zawsze pamiętajmy o zostawieniu porządku po sobie, bo to świadczy o nas samych), posiłkach, higienie i odpoczynku. Dlatego nie nastawiajmy się, że przejedziemy długie odcinki drogi. Oczywiście, nie możemy zapomnieć o tym, że musi być czas na zwiedzanie napotkanych w czasie jazdy zabytków itp. Dla orientacji podam, że w czasie około 8 - 10 godzin przejedzie się 60 – 70 km. Nie zakładam, że nastawiamy się na połykanie kilometrów, tylko na swobodne zwiedzanie i czysto turystyczny przejazd. Przy planowaniu wielodniowych wycieczek (powyżej 5 dni) trzeba zrobić jeden dzień odpoczynku. W tym czasie można uporządkować wyposażenie, ewentualnie wysuszyć i po prostu odpocząć. Wszystko jest uwarunkowane od tego, jaka jest grupa, jaka pogoda, warunki w czasie postojów na polach namiotowych, kempingach itp. W relacjach niektórych uczestników wielodniowych wypraw można spotkać wpis, że wolą spędzać noc w lesie na dziko. Bo to podobno bezpieczniej, jest mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś będzie buszował w nocy po lesie. W pewnym sensie jest to prawda, jednak istnieje spore ryzyko. Wybór już zależy od każdego z nas.
Co zabrać na wyprawę.
Na to pytanie odpowiedzieć można w bardzo prosty sposób. Trzeba koniecznie wziąć ze sobą uśmiech, pomysł, dobre samopoczucie, chęć przeżycia przygody i wiarę, że wyprawa będzie udana. Są to komponenty duchowe, nie materialne. Jednak są niezbędne. Ale do tego, aby wyjazd można było zaliczyć do udanych, trzeba zaopatrzyć się w pewne rzeczy materialne, które zapewnią nam komfort jazdy, odpoczynku no i podstawy bytu. W przygotowywaniu wyposażenia musimy pamiętać, że będziemy poruszali się rowerami, wobec tego nasz bagaż musi być ograniczony do minimum. Muszą być tylko rzeczy niezbędne, bowiem wszystko to będzie odczuwalne w naszych nogach. Przecież to one są niejako motorem naszego napędu. Warto więc je oszczędzać, bo muszą nam starczyć na długo. Przecież nie chodzi o to, aby przejechać jakiś odcinek drogi. A te wspólne wieczory przy ognisku, wspólny wypoczynek ? Jeśli będziemy tak zmęczeni, że będziemy „padać z nóg”, to nie ma sensu. Gdzie będzie miejsce na radość z minionego dnia ?
Na początek zacznijmy od ubrania i odzieży.
Kolejnymi rzeczami które musimy ze sobą zabrać to sprzęt obozowy. Oczywiście, jak jedziemy grupą, to pewne elementy wyposażenia mogą przypadać na kilku uczestników. Przecież jak jedzie np. trzy osoby to nie potrzeba trzech kuchenek, czy patelni. Pewne rzeczy bierze się jako wspólne.
Oby nigdy się nie przydała, ale koniecznie musimy zabrać ze sobą apteczkę. W niej powinniśmy posiadać podstawowe środki opatrunkowe i co ważne, materiały do ochrony osobistej w postaci rękawiczek lateksowych, dobrze mieć maseczkę do wykonywania sztucznego oddychania, małe nożyczki, agrafkę. Podstawowe środki opatrunkowe jakie powinny się znaleźć w apteczce to:
Poza tym wskazane jest posiadanie leków przeciwbólowych. Jednakże w przypadku zdarzenia wymagającego fachowej pomocy członkowi wyprawy należy jak najszybciej wezwać pomoc telefonując pod numer 112. Sami organizujemy tylko pierwszą niezbędną przedmedyczną pomoc. Dlatego nie wymieniam żadnych leków jakie powinniśmy zabrać.
Wybierając się zarówno na kilkudniową wyprawę, jak i na jednodniową wycieczkę warto ze sobą zabrać pewne podstawowe narzędzia i części do naprawy roweru. I znowu trzeba pamiętać, aby nie było tego dużo, aby były to rzeczy niezbędne. Pewnym rozwiązaniem pozwalającym zabrać mniej rzeczy do naprawy (chociaż nie jest to reguła) jest zrobienie dokładnego przeglądu roweru przed wyjazdem. Usunięcie usterek zauważonych w czasie przeglądu pozwoli nam bezproblemowo przebyć trasę. Jednak mimo wszystko warto wziąć ze sobą trochę rzeczy tj.:
Organizując wycieczkę czy rajd zaplanowaliśmy sobie odpowiednie trasy, miejsca zwiedzania, postoju itd. Dlatego nie możemy zapomnieć o mapach i przewodnikach. Dla turystyki rowerowej najlepsze są mapy w skali 1 : 100 000 lub 1 : 200 000. Mapa o takiej skali jest najbardziej użyteczna do jazdy po drogach asfaltowych, gruntowych, przy pokonywaniu większych odległości. Jeżeli chcemy jeździć po drogach leśnych to wskazana jest mapa ze skalą 1 : 75 000, a nawet 1: 50 000. Jednak trzeba pamiętać, że wtedy powierzchnia terenu objęta taka mapą jest niewielka. Ja korzystam przeważnie z map o skali 1 : 100 000. Samą jazdą się nie żyje więc warto mieś ze sobą jakiś przewodnik, aby wiedzieć co można zobaczyć przemierzając okolice. Przewodników jest bardzo dużo, ich formaty i zakres informacji ogromny, więc trudno coś polecić, każdy powinien wybrać sam co dla niego jest najlepsze. Jednak trzeba pamiętać, ze książka nie może być wielka rozmiarami i wagą.
Warto również pamiętać o kilku innych drobiazgach, które mogą się przydać w czasie naszej wycieczki. Przecież trzeba nasz pobyt w różnych ciekawych miejscach dokumentować, więc potrzebny jest aparat fotograficzny, notes do robienia ciekawych zapisków i spostrzeżeń, okulary przeciwsłoneczne, z wymiennymi szkłami. Bowiem sprzęt taki służy nam do ochrony oczu przed promieniami słonecznymi, ale również chroni nasze oczy przed kurzem, pyłem, owadami i innymi ciałami obcymi.
Kiedy zebraliśmy wszystkie potrzebne nam na wyprawę rzeczy okazuje się, że nie wiadomo jak to zabrać, tyle tego się nazbierało. W co to wszystko zapakować ? Gdy wybieramy się na jednodniową wycieczkę to oczywiście nie potrzeba nam aż tylu rzeczy, więc kłopot jest mniejszy. Ale pytanie zostaje bez zmian.
Ze względu na rodzaj środka transportu jaki wybraliśmy nasze możliwości co do zapakowania i przewożenia rzeczy są dość ograniczone. W grę wchodzi plecak, przyczepka lub sakwy.
Jakie sakwy wybrać ? Na to pytanie znowu trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Pierwszym i podstawowym warunkiem jest ilość posiadanych przez nas środków finansowych, bo ceny są bardzo różne. Różnica w cenie sięga nawet 300 zł. Przy zakupie sakw należy pamiętać, że nie kupujemy ich na „raz”, a zazwyczaj cena odzwierciedla jakość.
Przy wyborze sakw musimy pamiętać, aby były one wytrzymałe, pojemne, wodoszczelne, łatwe w zakładaniu i zdejmowaniu. Na polskim rynku według mojej oceny najlepsze są sakwy firmy Crosso. Producent oferuje szeroki asortyment swoich produktów a cena nie jest zbyt wygórowana. Sam korzystam z sakw tej firmy i jestem zadowolony. Są pojemne, łatwo się mocują. Co do wytrzymałości na wodę to wytrzymały oberwanie chmury. Kupując sakwy zwracajmy również uwagę na to, aby miały one elementy odblaskowe. Są to drobiazgi które wydatnie zwiększają nasze bezpieczeństwo.
Zdecydowanie odradzam kupowanie sakw z różnego rodzaju zapięciami i mocowaniami na zamki błyskawiczne. Bardzo szybko się uszkadzają i w czasie wyprawy sprawiają wiele kłopotu. Takie sakwy możemy sobie sprawić na jakieś niedzielne wycieczki, gdy nie ma wielkiego obciążenia i stosujemy je od przypadku do przypadku.
Sakwy mocowane do kierownicy są bardzo przydatne. W nie możemy zapakować takie rzeczy jak: dokumenty, telefon, aparat fotograficzny. Bardzo często takie sakwy w górnej pokrywie posiadają mapniki co ułatwia nam śledzenie trasy wycieczki, bez ciągłego zatrzymywania się celem sprawdzenia trasy. W ten sposób mapa jest zawsze na wierzchu.
Jak jechać.
Z jaką szybkością mamy jechać ? Jest to pytanie może retoryczne, bo każdy odpowie z bezpieczną. Oczywiście, ale nie o to chodzi, chociaż jest to najlepsza odpowiedź na tak zadane pytanie. W czasie rajdu, czy wycieczki rowerowej należy jechać z prędkością taką, aby wszyscy uczestnicy byli zadowoleni, dawali sobie radę, by ewentualna kolumna nie rozciągała się nadmiernie. Jadąc razem każdy z uczestników odczuwa większy komfort, wie, że w każdej chwili może liczyć na pomoc, nawet jak jest słabszy to nie psychicznie nie odczuwa tego. Jest ze wszystkimi. Jadąc razem możemy łatwiej sobie pomóc. Jest rzeczą oczywistą, że za jazdę w grupie odpowiada komandor wyprawy. To on powinien czuwać nad bezpieczeństwem uczestników. On powinien pilnować tempa. To on powinien patrzeć na cały przekrój grupy, ich sprawność, siły i umiejętności.
Znacznie łatwiejsze jest zorganizowanie i jazda w małej kolumnie. Łatwiej wtedy o komunikację, zrozumienie, a zgranie grupy jest lepsze. Trudniejsza sprawa jest gdy grupa jest większa, a na dodatek jeżeli jest różnorodna pod względem umiejętności. W takiej sytuacji komandor wycieczki powinien wyznaczyć swego zastępcę, który pomagałby zapewnić bezpieczeństwo w grupie. Dobrze by było, aby przed wyruszeniem w trasę organizator znał skład grupy, możliwości poszczególnych uczestników. Można wtedy postarać się o optymalne ustawienie ich miejsca w kolumnie. Wiadomo przecież, że ci co jadą z przodu najwięcej narażeni są na działanie wiatru. Natomiast ci co jadą na końcu muszą zmagać się z nierównością tempa jazdy. I jedno i drugie nie jest przyjemne i wymaga zwiększonego wysiłku. Dlatego słabsi fizycznie uczestnicy powinni być ustawiani w środku grupy. Powinno się przy tym pamiętać, aby co raz rowerzyści jadący z przodu wymieniali się z tymi co jadą z tyłu.
Przygotowując się do wyjazdu powinniśmy dokładnie zapoznać się z trasą jaką mamy przejechać. Wiadomo jednak, że w niektórych przypadkach, a szczególnie gdy jedziemy bocznymi drogami ciężko jest zapamiętać każdy skręt, każde miejsce gdzie mamy jechać. Wtedy oczywiście posługujemy się mapą, Korzystanie z mapy w czasie jazdy rowerem jest utrudnione, Trzeba się zatrzymać, rozłożyć mapę zorientować się gdzie się jest i dopiero wyznaczyć dalszy kierunek jazdy. Żeby czynności te przebiegały bezpiecznie musimy się zatrzymać. Jak wcześniej wspomniałem, grupa musi się trzymać razem, więc i grupa zatrzymuje się w takich sytuacjach. Uważam, że nie jest to najlepsze, bowiem wszystkie niezaplanowane a częste przystanki powodują dezorganizację jazdy, rozluźnienie w grupie, a nasze nogi już przyzwyczajone do kręcenia co raz przestają kręcić. Więc po kilku takich postojach zaczynamy odczuwać zmęczenie i to nie adekwatne do długości przejechanej trasy. Dlatego warto, aby na przedzie kolumny jechał uczestnik dość dobrze obeznany z terenem i z trasą. Na takim uczestniku ciąży również obowiązek utrzymania odpowiedniego, równego i dostosowanego do możliwości każdego uczestnika tempa jazdy.
W czasie wycieczki jednodniowej czy wielodniowej nie jedzie się tylko po to aby zaliczyć kolejne kilometry. Zatrzymujemy się, aby zwiedzić zabytki, ciekawe miejsca. Chcę w tym miejscu wspomnieć o zatrzymywaniu się w innym celu. Mianowicie w zależności od rozkładu dnia, możliwości uczestników powinniśmy zaplanować dłuższy odpoczynek w czasie każdego etapu. Najlepiej, jak odpoczynek powiązany jest z posiłkiem. Nie chodzi mi o to aby się zatrzymywać co chwilę, ale aby zatrzymać się raz nawet na jedna czy dwie godziny. Planując, a następnie realizując dłuższe postoje powinniśmy pamiętać, aby odbywały się one w miejscach do tego wyznaczonych, gdzie jest bezpiecznie i sami nie będziemy stwarzać zagrożenia.
Jeszcze słów kilka o poruszaniu się rowerem po drogach samemu czy w grupie. Przepisy o ruchu drogowym jednoznacznie określają w jaki sposób należy poruszać się rowerem po drogach. Tak więc mamy obowiązek jechać w pojedynczej kolumnie z zachowaniem odpowiednich odstępów między jadącymi rowerami. W Internecie możemy znaleźć wiele przykładów jak można się poruszać rowerem szczególnie w kolumnie. Można tam przeczytać o kolumnie dwójkowej, roju, wachlarzu pojedynczym, wachlarzu podwójnym. Nie są to w normalnych warunkach metody dopuszczone do stosowania. Wiem, że takie formowanie szyku pomaga w jeździe, chroni uczestników przed wiatrem, że jest mniejszy wydatek energetyczny. Tak, to prawda, ale trzeba pamiętać, że jazda w szyku wskazanym wyżej uwarunkowana jest posiadaniem odpowiedniej techniki jazdy, zgrania grupy, co nie zawsze jest możliwe do osiągnięcia, bowiem czasami grupa tworzy się dość spontanicznie. Przez cały czas jazdy rowerem trzeba pamiętać o bezpieczeństwie, a dopiero potem o wygodzie czy wysiłku jaki musimy ponieść na pokonanie trasy.
Porady techniczne,
Dobór roweru.
Gdy będziemy zastanawiali się, jaki rower chcielibyśmy mieć, by pokonywać na nim wspaniałe trasy, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie gdzie planujemy jeździć i w jakich warunkach. Do dyspozycji mamy rowery: szosowe, trekkingowe, górskie. O tych pierwszych nie będziemy wspominać, gdyż nie nadają się one do uprawiania turystyki. Pozostałe dwa rodzaje rowerów nadają się do turystyki. Do obydwu można zamontować taki sam osprzęt. Rower trekkingowy różni się od górskiego wielkością kół, których średnica wynosi 28 cali a nie 26. Poza tym obręcze roweru trekkingowego są węższe, co ułatwia jazdę po asfalcie i twardych drogach polnych czy leśnych. Dłuższa rama ułatwia jazdę po szosie a tylny trójkąt ramy jest większy, wysunięty do tyłu, co umożliwia zamocowanie sakw. W odróżnieniu rower górski ma mniejsze koła, grubsze opony, rama również jest krótsza.
Aby nasze wycieczki czy rajdy rowerowe sprawiały nam przyjemność, musimy dysponować odpowiednim dla naszej sylwetki rowerem. Jego wielkość jest bardzo istotna, ponieważ pozwala nam na swobodną jazdę, bezpieczne zatrzymanie. Ma to podłoże ergonomiczne. Oczywiście nie chcę tu powiedzieć, że rower powinien być zrobiony na zamówienie, dopasowany i w ogóle. Wiadomo przecież, że rower robiony na zamówienie jest bardzo drogi. A przecież nie o to chodzi, bowiem biorąc udział w wycieczce na takim rowerze pewnie musielibyśmy z nim spać, aby nam nie ukradziono. My obejdziemy się troszkę tańszym sprzętem. Podstawowym dla nas parametrem roweru jest wielkość ramy. W jaki sposób dobieramy jej wielkość ? Do określenia rozmiaru ramy potrzeba wykonać kilka prostych pomiarów:
Przy doborze rozmiaru ramy musimy pamiętać jeszcze o jednym, czy rower ma być dla mężczyzny, czy dla kobiety. U kobiety są inne proporcje pomiędzy długością nóg i tułowia. Kobieta o jednakowym wzroście co mężczyzna ma dłuższe nogi i krótszy tułów, dlatego dla kobiety trzeba dobrać ramę roweru o krótszej rurze górnej.
Po przeprowadzeniu powyższych pomiarów i dobraniu na ich podstawie rozmiarów ramy, musimy siąść na konkretny rower, aby sprawdzić czy dobrze się czujemy na nim, czy nasza pozycja jest dla nas wygodna. Najlepiej przejechać się na takim rowerze. Już po kilku ruchach nogami zorientujemy się, czy rower jest taki o jaki nam chodziło.
Na rowerze trekkingowym pokonując znaczne odległości siedzimy na siodełku przez kilka godzin. Dlatego siodełko powinno być wygodne. Ale trzeba wiedzieć, że wygodne to nie znaczy miękkie. Najlepsze siodełka są twarde pokryte skórą. Gdy dużo jeździmy na rowerze to dobrze jest mieć siodełko pochylone troszkę do przodu, w ten sposób ciężar ciała przeniesie się w większym stopniu na ręce.
Kierownica powinna posiadać kilka punktów podparcia dla rąk, być wygodna i wytrzymała. W najgorszym przypadku mogą być rogi.
Hamulce w rowerze trekkingowym są bardzo ważne. Obecnie jest duży wybór – V – breaki, hydrauliczne, tarczowe, cantilevery. Zastosowany system zależy od naszych upodobań. Najważniejszą sprawą jest to, aby były sprawne i dobrze wyregulowane.
Bagażnik jest jednym z podstawowych elementów wyposażenia roweru trekkingowego. Na nim przewozimy cały swój ekwipunek. Więc aby nie mieć kłopotów w czasie wyprawy, ten element wyposażenia powinien być solidny, dobrze umocowany do roweru i posiadać odpowiednią sztywność. Bagażniki wykonywane są z różnych materiałów:
Bagażnik posiada kilka ważnych miejsc, które decydują o jego późniejszej długiej, bezawaryjnej eksploatacji. Są to przede wszystkim miejsca mocowania do ramy i punkty, w których połączone są poszczególne elementy. Tak więc najważniejszym miejscem jest dolne mocowanie bagażnika do ramy roweru. Najlepszym rozwiązaniem jest, gdy miejsce mocowania bagażnika z ramą wykonane z trójkątnej blaszki do której dołączone (przyspawane) są pozostałe elementy, wsporniki. Kolejnym ważnym punktem jest górne mocowanie. Należy zwracać uwagę, aby zapewniało dużą sztywność połączenia z ramą. Powinniśmy również unikać bagażników z jedna podporą. Powinny być dwie.
Są dwa rodzaje bagażników przednich, tzw. low-rider oraz klasyczny, podobny do tylnego. Polecane jest jednak pierwsze rozwiązanie.
Kalibrowanie licznika.
Jest bardzo dużo materiałów, w których podane jest, w jaki sposób kalibrować licznik roweru. Po zakupieniu licznika zapoznajemy się z instrukcją obsługi dołączoną do licznika. I tu muszę już na samym początku powiedzieć, że dane tam zawarte nie są do końca poprawne. Miałem kilka liczników różnych firm i w każdej jednakowe dane były podawane. Więc nie można tak zupełnie temu wierzyć. Spotkałem się również z innymi sposobami kalibracji, przedstawiano wiele różnych tabel z danymi, nie zawsze to się sprawdza. Według mnie najlepszym sposobem ustawienia licznika to wpisanie rzeczywistego obwodu koło. Trzeba zmierzyć (nie wyliczać) obwód koła. Mierząc obwód koła należy pamiętać o tym, aby dętka była odpowiednio napompowana (tak jak zwykle jeździmy) i żeby obciążenie roweru w czasie pomiaru było takie, jak w czasie jazdy. W tedy będziemy pewni, że wielkość jaką wskaże licznik po przejechaniu trasy będzie zgodna z faktyczną odległością jaką pokonaliśmy. Jest jedna jeszcze uwaga do ustawiania licznika. Otóż przy porównywaniu przejechanych odległości nie można sugerować się wielkościami z map. Bowiem jadąc rowerem nigdy nie jedziemy idealnie po linii prostej, mapy liczą odległość po środku drogi itp. Trzeba więc wziąć zawsze niewielką poprawkę przy porównywaniu tych wielkości.
Regulacja przerzutki
Wiele razy jadąc rowerem słyszymy dziwne odgłosy dobiegające z okolic przerzutki. Taka sytuacja nie jest dla jadącego komfortowa. To oznacza, że nadchodzi czas regulacji przerzutki, lub łańcuch jest rozciągnięty. Jak przeprowadzić regulację w warunkach „polowych” w trakcie wycieczki, czy wyprawy rowerowej.
Przednia przerzutka jest dość prostym mechanizmem, więc jej regulacja nie jest skomplikowana. Nie wymaga więc częstej regulacji. Dobrze ustawiona może działać przez wiele lat. Jednak jakby było trzeba przeprowadzić regulacje, to można zrobić to w następujący sposób:
Regulację należy rozpocząć od ustawienia łańcucha na największym trybie z tyłu i najmniejszym z przodu. Śrubokrętem pokręcamy śrubę regulacyjną „L”, aż do momentu gdy wewnętrzna część wodzika znajdzie się w odległości około 1 mm od łańcucha. Następnie łańcuch ustawiamy na trybie najmniejszym z tyłu i największym z przodu. Śrubą regulacyjną „H” ustawiamy wodzik tak, aby jego zewnętrzna część znalazła się 1 mm od łańcucha. Przy ustawionym najwyższym biegu z tyłu, regulatorem linki przy manetce należy naciągnąć linkę tak, aby przerzutka płynnie przesuwała łańcuch z małej na środkową tarczę.
Regulacja przerzutki tylnej jest bardziej skomplikowana. Ale i z tym można sobie poradzić.
Przed przystąpieniem do prac regulacyjnych należy sprawdzić stan linki, posmarowanie jej upewni nas, że swobodnie porusza się w pancerzu. Oczywiście stan pancerza jest ważny, nie może być jakiś zagięć, nierówności.
Regulację rozpoczynamy od ustawienia łańcucha na najmniejszym trybie. Poluzowujemy śrubę zaciskową linki. Wtedy kółka napinacza przerzutki powinny znajdować się w linii zewnętrznej małego trybu (zębatki). Jeżeli tak nie jest, to trzeba pokręcić śrubą „H” umieszczoną w korpusie przerzutki. Jeżeli koło znajduje się na lewo od właściwego położenia, kręcimy śrubę w lewo, jeśli kółka znajdują się na zewnątrz kręcimy w prawo. Aby wyregulować śrubę „L”, trzeba łańcuch ustawić na największym trybie. W sytuacji, gdy kółko znajduje się na lewo od środka zębatki kręcimy śrubą „L” w prawo i odwrotnie w lewo, gdy kółko odbiega w lewo. Jeżeli wszystko wyszło jak chcieliśmy, możemy śrubę zaciskającą linkę dokręcić.
Dla dokładnego sprawdzenia naszej regulacji musimy kilkakrotnie pokręcić korbą na najwyższym przełożeniu. Jeżeli łańcuch hałasuje i chce spaść z kasety musimy pokręcić regulatorem linki w lewo. Kiedy chce przeskoczyć na większą zębatkę, trzeba pokręcić w prawo. Jeżeli już łańcuch pracuje cicho należy spróbować przerzucić łańcuch na zębatkę wyżej. Jeżeli łańcuch wskoczy, ale słychać tarcie o następną zębatkę należy pokręcić regulator w prawo o ćwierć obrotu do ustania ocierania. Jeżeli łańcuch nie wskoczył na tryb wyżej, trzeba kręcić regulatorem w taki sam sposób w lewo.
Po wykonaniu regulacji, musimy pamiętać, że pod obciążeniem przerzutka może nie działać tak jak byśmy chcieli. W takim razie w czasie jazdy trzeba spróbować wyregulowania przy pomocy regulatora znajdującego się przy manetce.
Dobór i ustawienie siodełka
Wbrew pozorom siodełko w rowerze odgrywa bardo ważną rolę. Bowiem bezpośrednio wpływa na nasze samopoczucie i komfort jazdy. Szczególnie odczuwalne jest to w czasie dłuższych wycieczek, jak również gdy poruszamy się po nierównej, wyboistej drodze. Przecież największy ciężar naszego ciała spoczywa na siodełku. Można oczywiście wspomnieć tu o odpowiedniej sylwetce, a więc i szybkości poruszania się na rowerze. Ale o tym nie będziemy tu mówić, jest to inne zagadnienie, chociaż trzeba pamiętać, że siodełko ma na to wpływ.
W sklepach spotykamy się z różnymi rodzajami (wielkościami) siodełek. Nie zawsze duże siodełko jest najlepsze i odwrotnie też. Nie istnieje takie pojęcie jak wygodne siodełko dla każdego. Siodełko powinno być dobrane do indywidualnych cech budowy jeżdżącego, do typu roweru oraz stylu i czasu jazdy.
Duże miękkie siodełko może być zastosowane tylko do rowerów miejskich, na których pokonujemy kilka kilometrów. Przy pokonywaniu dłuższych odcinków drogi, nie zapewni ono nam dobrego komfortu jazdy. Przede wszystkim nasza sylwetka jest zbyt wyprostowana, a poza tym nasze ciało styka się z miękką dużą powierzchnią, nie rzadko ceratową lub ze sztucznego tworzywa. Powoduje to występowanie odparzeń, z tego względu, ze nie jest odprowadzany należycie pot. Przy dużych wymiarach siodełka nogi nie mogą swobodnie pracować, gdyż w wielu przypadkach tylnie części ud opierają się na siodełku i przy kręceniu pedałami możemy odgnieść te miejsca.
Często spotykamy siodełka o pośrednich wymiarach nie duże siedzisko i nie prawie deska. Nie są one zbyt miękkie i nie szerokie. Na takim siodełku możemy jeździć nie stosując wkładki jakie mają spodenki kolarskie. Chociaż ja używałem spodenki z wkładką mimo to. Wydaje się, że takie siodełko nadaje się dla zdecydowanej części rowerzystów.
Trzecim rodzajem siodełek są wąskie i bardzo twarde siodła, generalnie przeznaczone do rowerów szosowych. Twarda wyściółka minimalizuje powierzchnie styku ciała z siodełkiem, co zapobiega odparzeniom. Dodam również, że obecnie produkowane tego typu siodełka maja zastosowane pręty tytanowe i włókno węglowe, co powoduje większe pochłanianie drgań. Początkowo jazda na takim siodełku może sprawiać sporo trudności i niewygody, do tego trzeba czasu i przyzwyczajenia, a efekty będą widoczne. Dlatego nie jest to siodełko dla ludzi którzy rzadko jeżdżą na rowerze.
Jak widać odpowiednie dobranie siodełka nie jest sprawa łatwą. Czasami trzeba wymienić kilka siodełek, aby znaleźć dla siebie odpowiednie. Bowiem dobór siodełka jest sprawą indywidualną, bo zależy od tego ile jeździmy, jaki jest charakter naszej jazdy no i od budowy naszego ciała.
Kiedy dokonamy odpowiedniego wyboru siodełka czas na jego odpowiednie ustawienie. Prawdą jest również to, że zmniejszony komfort jazdy wynika nie z nieodpowiedniego dobrania rodzaju siodełka, ale ze złego jego ustawienia.
Ustawienie siodełka zaczynamy od odpowiedniej wysokości jego zamontowania. Jak ma być to wysokość ?
Siadamy na rower sami lub z pomocą kogoś, stawiamy na pedale piętę, pedał ustawiamy w najniższym położeniu. Wtedy noga powinna być wyprostowana. Gdy postawimy na pedale palce to noga powinna być w kolanie ugięta.
Po takim ustawieniu mając siodełko pod pachą powinniśmy móc dotknąć palcami suportu.
Kolejna czynnością jest ustawienie siodełka w poziomie. Tu recepta jest prosta. Siodełko powinno być w poziomie. Do jego ustawienia można użyć poziomicy.
Wszelka modyfikacja kąta ustawienia siodełka jest możliwa, ale nie dająca większego komfortu w czasie dłuższej jazdy o charakterze turystycznym. Bo albo będziemy się zsuwać z siodełka do przodu, alby do tyłu. Ale i tak, i tak nie jest to dobre.